MARCH OF THE LIVING - MARSZ ŻYWYCH 2012

"Never again" - te słowa z pewnością pozostaną w głowach wielu z nas - uczestników tegorocznego Marszu Żywych, na długo. Przeżyliśmy niezapomnianą i wzruszającą przygodę, wobec której nikt z nas nie pozostanie obojętny. Do tej pory nie mieliśmy pojęcia, że od 1988 roku izraelskie ministerstwo oświaty organizuje na terenie obozu koncentracyjnego w Auschwitz tak zwany Marsz Żywych, (od 1996 roku to wielkie wydarzenie ma miejsce co roku!). Odbywa się on w Dzień Pamięci Ofiar Zagłady. Uczestnictwo w Marszu ma dawać świadectwo pamięci osób pomordowanych przez nazistowskich Niemców w czasie II wojny światowej. Ma być również manifestacją przywiązania do takich wartości, jak: godność i równość wszystkich ludzi, tolerancja, prawo każdego człowieka do życia w pokoju.

W tym roku w Marszu Żywych miało okazję uczestniczyć między innymi siedmiu "wspaniałych" z Trzynastki, z klasy IId i IIg. Jako wolontariusze pomagaliśmy w organizacji wydarzenia, asystowaliśmy młodzieży z RPA. Grupa przed przybyciem do Krakowa, który stał się dla nich bazą na dwa dni, zwiedziła Warszawę oraz obóz koncentracyjny w Majdanku.

W dniu 18 kwietnia 2012 r. o godzinie 20:00 spotkaliśmy się na Moście Grunwaldzkim w Krakowie. Zostaliśmy zaproszeni na wspólną kolację, aby móc się zapoznać i przełamać pierwsze lody. Od samego początku nasza mała grupka i ich "nieco" większa były sobą zachwycone. Tak więc pierwsze koty za płoty! Przez te trzy dni porozumiewaliśmy się w języku angielskim, spędziliśmy ze sobą dużo czasu, mieliśmy więc wiele okazji, by choć trochę poznać mentalność naszych narodów. Jednak warto pamiętać o tym, że dla nas wszystkich ten czas był w szczególności przede wszystkim czasem refleksji, zadumy nad biegiem życia ludzkiego, nad tym, jak bardzo małe znaczenie mają nasze wyznania religijne w codziennych relacjach i stosunkach międzyludzkich.

19 KWIETNIA 2012 r. z samego rana wyruszyliśmy w trasę, gdyż na ten dzień w tym roku przypadł Marsz Żywych. Tak dla nas jak i dla naszych przyjaciół z RPA właśnie ten dzień był początkiem chwil pełnych wzruszeń. Gdy dotarliśmy już na miejsce czyli na teren dawnego KL Auschwitz zauważyliśmy, że wielu Żydów zakłada niebieskie koszulki/kurtki "MOTL" (March Of The Living) i przewiązuje się flagą izraelską niczym peleryną. Zaskakująca była dla nas wspaniała więź i jedność, jaką czuł każdy z nich wobec własnej religii oraz innych jej wyznawców. Wspomnienia tamtych okrutnych wydarzeń, które miały miejsce w wielu obozach koncentracyjnych na świecie (na największą skalę w Auschwitz Birkenau), związały emocjonalnie wszystkich uczestników Marszu, którzy przyjechali z całego świata i reprezentowali różne religie. Najwięcej było wyznawców judaizmu, było też wielu chrześcijan.

Udział w uroczystościach zaczęliśmy od zwiedzenia Obozu w Auschwitz, dla większości z nas było to niezapomniane wrażenie i uczucie. Wielu zwiedzających w niebieskich ubraniach miało łzy w oczach, wielu z nich po prostu płakało, a my przeżywaliśmy to wszystko razem z nimi. Choć trudno wyobrazić sobie jak czuje się człowiek, którego większość rodziny wymordowano w tak okrutny sposób, my dziś wiemy, że nigdy, przenigdy nie powinniśmy tracić szacunku do wyznawców innych religii, tylko i wyłącznie z tego powodu, że myślą nieco inaczej niż my.

Następnym i najważniejszym punktem naszej wyprawy był przemarsz z Auschwitz do Birkenau. To również najtrudniejszy moment, który każdy z nas chciał przeżyć indywidualnie. Niektórzy z Żydów pragnęli przeżyć go w ciszy, upamiętnić poległych, a także tych, którzy nie mogli być razem z nimi tego Wielkiego Dnia. Gdy dotarliśmy na miejsce wiele grup żydowskich - w tym nasza, z RPA - zaczęły wyciągać małe, drewniane tabliczki popisane markerami, długopisami i flamastrami. Sprawa tych tabliczek zastanawiała nas od rana. Nagle dostrzegliśmy, że uczestnicy Marszu wbijają je między kamienie na torach prowadzących do obozu koncentracyjnego, na słynną rampę, z której odprowadzono na śmierć setki tysięcy ludzi. Gdy podeszliśmy bliżej dostrzegliśmy na nich modlitwy. Setki modlitw, myśli, cytatów, próśb, wspomnień. Wszystko ku pamięci poległym, dla których los był tak okrutny.

Gdzie człowiek kilkadziesiąt lat temu zgubił swoje człowieczeństwo, czemu był ślepy na cierpienie drugiego człowieka? Dziś nie znajdziemy już odpowiedzi na te pytania, dziś możemy powtarzać razem z milionami Żydów "Never again" - zapisane na setkach tabliczek wbitych w tory obozu Birkenau. Wydarzenia, które miały miejsce na tej przesiąkniętej krwią, bólem, cierpieniem i nienawiścią ziemi związały miliardy wyznawców różnych religii na zawsze. Dzięki takim wydarzeniom jak Marsz Żywych, każdy może się o tym przekonać - patrząc jak tysiące z nich przeżywających każdą sekundę tak bardzo osobiście.

Finałem Marszu była dwugodzinna uroczystość wypełniona wzruszającymi wspomnieniami więźniów, piosenkami, slajdami, gdzie uwieczniono świadectwa tamtych okrutnych czasów. To niewiarygodne, niezapomniane i niewiarygodne przeżycie. Każdy z nas opuszczał to miejsce bogatszy o nowe doświadczenia, mądrzejszy o nowe refleksje i przemyślenia.

Tego samego dnia grupa młodzieży z RPA została podzielona na małe grupki i my, krakowianie otrzymaliśmy zadanie oprowadzenia ich po mieście. Nasi "podopieczni" byli nim zachwyceni! Bez wątpienia było to pełne wrażeń zwieńczenie tego dnia.

20 kwietnia z rana odwiedziliśmy jeszcze niezwykłe krakowskie muzeum -Fabrykę Emalia Oskara Schindlera, którą wszyscy byliśmy zgodnie zafascynowani. Pożegnaliśmy się z młodzieżą z RPA pewni, że nikt z nas nigdy nie zapomni tego co zobaczył i przeżył.

Dla każdego z nas ten czas był czasem, w którym nasze serca wzbijały się na wyżyny wrażliwości i współczucia. Wypełniliśmy go licznymi refleksjami i zadumą nad wydarzeniami, które wcale nie są czasami nie dotyczącymi nas już. Historia żyje, jesteśmy jej częścią, to my ją tworzymy. Warto o tym pamiętać. Świat został stworzony z miłości, więc dobrze jest odpłacić tym samym, wypełniając go nią po brzegi.



































"Never again", na zawsze w naszych sercach.
Autor tekstu: Ola Klimek, klasa II d
Autor zdjęć: Mateusz Mirocha, klasa II d